W rytmie disco-polo

Dzisiaj dopadły mnie wspomnienia, mam wrażenie, że przez kilka lat zapomniałam, kim w ogóle byłam... jestem? No właśnie, czy ja dalej mam inne marzenia niż te związane z Szymonem? Czy w ogóle funkcjonuje jako odrębna jednostka? Czy umiem działać poza pracą, poza domem z nim? Jestem dzisiaj sama. Odkąd wyszedł leżałam w bezruchu na łóżku, a w tle leciało jebane tvp. Czuję się jak ostatnia idiotka. Nie wiem co robić. Idę do wanny. A w wannie znowu ten bezruch, taki ogólny niedowład. Zapomniałam. Zapomniałam, jak bardzo kocham Noemi, jak tęsknię za Pawłem, za Filipem, za Kamilem.
Teraz zastanawiam się czy w ogóle bez kogokolwiek istnieje.
Studia zniszczyły mi życie, marzenia. Myślałam, że jak będę się starać, jak wybiorę nietypowy zawód to ktoś będzie mnie szukał, chciał, a jestem nikim. Pracuję w jebanym CCC, chodzę dookoła jebanych regałów i poprawiam pudełka. Ledwo stać mnie na jedzenie i czapkę, a ja pięć lat temu byłam przekonana, że dopiero teraz zacznę żyć, że będę miała na to środki.
Ale ja nie zdążę... Szczególnie jeśli będę chciała się rozmnażać.
Nie będę miała czasu jeździć po świecie, pić prossecco z przypadkowymi Kanadyjczykami czy Filipinkami.
Kim jestem?
KIM?

Komentarze